Od Torstena Schwankego
Dla kochanego Józefa z okazji przejścia na emeryturę, październik 2026 r.
„Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł
Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” —
tak uczy Ewangelia, głosząc nam śmiało,
że z miłością otoczył Maryję i ciało,
i z radością wychował Jezusa Chrystusa,
by dzisiaj osłaniać Kościół pełen pokusa.
W setną rocznicę encykliki Leona,
w duchu kultu, co wiekami płonie,
pragnę poddać pod Waszą rozwagę i duszę
refleksje o mężu, w którego obrusie
Bóg złożył skarby najcenniejsze swojemu ludowi.
Spełniam ten obowiązek w pasterskiej mowie,
by wzrosła cześć dla Patrona powszechnego,
i miłość do Odkupienia wielkiego.
Niech lud chrześcijański gorliwiej się ucieka,
niech widzi służbę dojrzałą człowieka,
który w ekonomii zbawienia udział swój miał,
byśmy w tajemnicy tożsamości zyskali dział.
Narodowe Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu
Z Nazaretu Józef uczestniczył w tym wieku,
jak nikt inny ze wszystkich na ziemi człowiek,
oprócz Maryi — Matki Słowa Wcielonego,
objęty rzeczywistością aktu zbawczego.
Bóg nas przeznaczył w Synu swoim przez łaskę,
a Józef był powiernikiem tej miłości blaskiem.
„Józefie, synu Dawida, nie bój się wcale
wziąć Maryi do siebie w tym Bożym chwale!
Z Ducha Świętego poczęło się to w Niej,
porodzi Syna, nadaj imię Jezus prędzej,
On bowiem zbawi lud od grzechu srogiego” —
to jest rdzeń prawdy i punktu centralnego.
Mateusz wyjaśnia, lecz Łukasza słowa
dodają blasku, by prawda była gotowa:
Posłał Bóg anioła do miasteczka w Galilei,
do Panny poślubionej mężowi z Dawidowej kolei,
której na imię Maryja było dane.
Pozdrowienie anielskie budzi w Niej zdziwienie:
„Łaskiś pełna, Pan z Tobą” — słyszy Dziewica.
Lecz Zwiastun uspokaja, Boża to tajemnica:
„Poczniesz i porodzisz Syna w swoim łonie,
Jezus będzie Mu na imię, w niebiańskim tronie
zasiądze jako Syn Najwyższego Pana”.
Maryja pyta: „Jakże to się stanie panu?
Przecież męża nie znam...”. Słyszy odpowiedź z góry:
„Duch Święty zstąpi, osłonią Cię chmury,
Święte, co się narodzi, będzie Synem Bożym”.
I tak trwała dziewiczo w tym planie dołożonym.
Zgadzając się cicho: „Niech mi się stanie...”,
brzemienna się staje na Boże wezwanie.
W tych okolicznościach mąż Jej, Józef prawy,
sprawiedliwy, nie chciał robić wrzawy,
by Jej na zniesławienie nie narażać sromotnie,
zamierzał oddalić Ją z cicha, potajemnie.
Lecz gdy tę myśl powziął, oto we śnie staje
anioł Pański i mówi: „Porzuć obyczaje
lęku! Józefie, synu Dawida, bierz Maryję śmiało,
albowiem z Ducha Świętego to w Niej się stało.
Nadaj imię Jezus, bo zbawi lud swój”.
I Józef uczynił tak, budząc się ze snu wój —
wziął Małżonkę do siebie z tajemnicą wpośród,
okazując Bogu posłuszny swój ośrodek.
Gdy Maryja do Elżbiety śpieszyła w góry,
ta zawołała w Duchu Świętym bez zur:
„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła!”.
I wiarą swą drogę pielgrzymią otworzyła.
U początku tej drogi wiara Maryi spotyka
wiarę Józefa, co w cichości unika
słów zbytecznych — lecz czynem odpowiada wnet:
wziął Małżonkę, spełniając niebiański test.
To było najczystsze posłuszeństwo wiary,
przez które człowiek powierza się bez miary.
Józef powiernikiem tajemnicy się stał,
ukrytej od wieków w Bogu, w pełni zórz chwał,
gdy Bóg posłał Syna z niewiasty zrodzonego,
by wykupić z Prawa synostwo dla każdego.
Wraz z Maryją uczestniczy od samego świtu
w szczytowym akcie samoobjawienia błękitu.
Jest pierwszym, co w wierze Boga-Rodzicielki
wspiera Oblubienicę w ten czas tak wielki.
Droga wiary Józefa wcześniej się dokona,
niż Maryja pod krzyżem schyli swe ramiona.
Lecz podąża w tym samym, świętym kierunku,
będąc z Wcieleniem w ścisłym ratunku.
Dlatego Jan XXIII w kanonie Mszy świętej
kazał imię Józefa wspominać w tej pamięci,
obok Maryi, przed gronem Apostołów świętym.
Jak mówią teksty, podstawą prawną ojcostwa
było małżeństwo dla boskiego posłannictwa.
Bóg wybrał Józefa na małżonka Maryi,
by Jezus miał ojca w ziemskiej gawiedzi i szyi.
I tak ojcostwo Józefa, co z Chrystusem wiąże,
dokonało się przez rodzinę i małżeńskie złącze.
Ewangeliści głoszą, że Jezus z Ducha Świętego
począł się w łonie Panny, strzegąc prawa świętego,
a jednak Maryję i Józefa mianują
małżonkami, co w Piśmie wiernie się zapisują.
Bo dla Kościoła równie ważna jest obrona
tego związku, w którym Maryja objawiona
staje się małżonką Józefa — wszak to jest podstawa,
by ojcostwo prawne miało moc i prawa.
Święty Augustyn pyta z głębi swego ducha:
„Czyż to nie Józef był mężem? Pismo nas poucza,
że anioł wprost nakazał: «Nie bój się wziąć żony!»,
choć ziemskie nasienie nie było tu włożone”.
Józef ma nadać imię dziecku z Bożej woli,
a Maryja — świadoma, że brak ludzkiej roli
w poczęciu — zwała go ojcem Chrystusa miłego.
Zjednoczeni w umyśle, nie w ciele znikomego,
spełnili wszelkie dobra małżeńskich darów:
potomstwo, wierność, sakrament bez pożarów!
Podobnie Tomasz z Augustynem widzą w tym duecie
nierozerwalne zjednoczenie dusz na świecie,
serc wzajemną zgodę i oblubieńczy dar,
co w Nowym Przymierzu rozpala święty żar.
Adam i Ewa złem splamili dzieje ziemskie,
lecz Józef z Maryją przynoszą zbawienie boskie!
To sanktuarium miłości, kolebka i wzór,
z którego świętość spływa na ludzkości chór.
Bóg wezwał Józefa, by służył osobie
i misji Jezusa w ziemskiej dobie,
stając się sługą zbawienia w pełni czasów,
opiekunem Odkupiciela bez skaz i hałasów.
Swą władzę rodzinną zamienił w ofiarę,
oddając swe serce, zdolności bez miarę,
na służbę Mesjaszowi, co w domu wzrastał,
gdy ojcowską miłością i strażą przystał.
Leon XIII głosi: przewyższa on ludzi,
gdyż ojcem był zwany, co szacunek budzi,
któremu Słowo Boże z pokorą poddane
oddawało cześć synowską, jak było wybrane.
Bóg napełnił go miłością z niebieskiego źródła,
by troską ofiarną wszelka trwoga zwiędła.
Opiekun - Dwutygodnik Diecezji Kaliskiej
Gdy spis ludności wzywa w drogę do Betlejem,
Józef tam idzie z Maryją, z Panem i dzieckiem,
by oficjalnie wpisać do rzymskich rejestrów
Syna Człowieczego pośród ziemskich gestów,
czyniąc Go obywatelem pośród ludzkich braci,
by każdy w Nim Zbawiciel światłość ujrzeć raczył.
W noc betlejemską — jako powiernik tajemnicy —
Józef naocznym świadkiem stoi przy źrenicy
Bożego Narodzenia w ubogiej stajence,
gdzie w pieluszki owija i kładzie w żłobie ręce.
Widzi pokłon pasterzy i Mędrców ze wschodu,
gdy król królów przychodzi do swego narodu.
Potem obrzezanie — obowiązek ojca —
dopełnia prawem, zdejmując z ludu obca,
bo w Jezusie Przymierze osiąga korony,
stając się „tak” dla obietnic z dawnej strony.
Nadaje imię: „Jezus” — jak anioł kazał,
ogłaszając światu, do czego Bóg go wezwał:
że to On zbawi lud swój z grzechowego mroku.
A w świątyni, gdy mija czterdzieści dni kroku,
wykup pierworodnego w ofierze dokona,
słuchając słów Symeona, co w ramionach
trzyma światłość pogan i chwałę Izraela,
dziwiąc się słowom, które prorok tu udziela.
Parafia Św. Józefa Oblubieńca - Grudziądz Mniszek
Gdy Łukasz wspomina powrót do Nazaretu,
Mateusz odsłania inny krok z sekretu:
Oto anioł Pański we śnie Józefowi
nakazuje ucieczkę z Dziecięciem ku nowej
ziemi — do Egiptu, bo Herod chce zgładzić
Syna Bożego, by władzę swą wadzić.
Józef w nocy wstaje, bierze w swą opiekę
Maryję i Dziecię, uchodząc przed wiekiem
rzezi betlejemskiej, by wypełnić słowa:
„Z Egiptu wezwałem Syna!” — Boża mowa.
Gdy dwunastoletni Jezus w świątyni zostanie,
pośród nauczycieli wzbudza podziw panie.
Maryja z Józefem z bólem Go szukają,
a gdy Go odnajdują, w sercu zapytają:
„Czemuś nam to uczynił?”. Jezus im odpowiada:
„Czy nie wiecie, że w tym, co Ojca megołada,
być powinienem?”. Choć nie pojęli do końca,
słyszał to Józef, strzeżony od słońca
jako mniemany ojciec w ziemskim powołaniu,
znając już prawdę w Bożym zwiastowaniu.
Wzrastając w mądrości, w latach i w łasce,
Jezus żył w Nazarecie w domowym rozblasku,
pod czujnym okiem Józefa, co trudził się w znoju,
by karmić i uczyć w pokoju, w nastroju.
A Jezus poddany był im z czcią synowską,
uświęcając pracą tajemnicę boską.
W tej drodze wiary Józef nie mówi nic słowem,
Ewangelie milczą w zdaniu jej ostrowem.
Lecz to milczenie ma wymowę wielką:
oto mąż sprawiedliwy, z prawą wiarą wszelką!
Kościół w tym milczeniu rzeczy nowe stawia,
skarb jego powołania wiernie nam objawia.
Oblubieniec z Nazaretu, poślubiony Pannie,
wie, że plan Boży w Maryi stanie się cudownie.
Z woli Najwyższego — choć Dziewica czysta —
ma wziąć Ją do siebie, by miłość wieczysta
chroniła macierzyństwo z Ducha zrodzonego,
w wielkim zamierzeniu Boga przedwiecznego.
W nocnym zwiastowaniu Józef odczytuje
własne powołanie, co w sercu kiełkuje.
Biorąc Maryję, z woli Ducha Świętego
rozpala na nowo miłość czystą, z niego!
To miłość większa niż ludzkie pragnienie,
komunia osób, wieczne zjednoczenie.
Liturgia wysławia ten związek świetlisty:
dziewiczą i oblubieńczą więź bez skazy czystej.
Małżeństwo i celibat to dwa drogowskazy,
co wyrażają przymierze bez żadnej skazy.
Józef darzy Matkę darem z siebie całego,
stając się uczestnikiem godności Syna Bożego.
Ubiór ubóstwa, uchodźstwo w Egipcie,
potem Nazaret — w tej ziemskiej kolibie
miłość Rodziny kształtowała dzieje,
gdzie prawdziwe ojcostwo jaśnieje i wieje.
Bo Józef nie zrodził, lecz w pełni autentycznie
przyjął ludzkie ojcostwo, co brzmi tak ślicznie
w tajemnicy Słowa, co ciałem się stało,
by człowiekowi na wieki oddać ciało.
Słowa Maryi w świątyni: „Ojciec twój i ja”
to cała głębia Wcielenia, co z nieba gra.
Codziennym wyrazem tej miłości była praca,
cieśla z Nazaretu trudzi się i wraca
do warsztatu, przy którym Jezus naukę bierze,
stając się synem cieśli w tej ziemskiej wierze.
Kościół w pierwszym dniu maja wspomina tego rzemieślnika,
przed którym ludzka praca w Odkupienie wnika.
Praca jest dobrem człowieka, co przekształca przyrodę,
dając duchową i ludzką swobodę,
by przez nią zbliżać się do Stwórcy i Pana,
wypełniając misję miłości nam daną.
Św. Józef jest wzorem pokornych na świecie,
co nie szukają wielkości w zaszczycie iiecie,
lecz cnoty zwyczajne, prawdziwe i proste
wnoszą w swe życie, jak w niebiańskie hostie.
Nad pracą Cieśli rozpościera się milczenie,
co odsłania wewnętrzne serca zjednoczenie.
Józef obcuje na co dzień z tajemnicą Bożą,
którą Karmel i święci z miłością mnożą.
Niezgłębione życie wewnętrzne i prosta siła
sprawiały, że wola do Boga się schyliła,
rezygnując z praw swoich w czystej miłości,
by służyć Mesjaszowi w każdej doczesności.
Ojcowska miłość Józefa i synowska Chrystusa
tworzą więź głębszą niż ludzkiej mądrości pokusa.
W nim zatarte jest napięcie między czynem a modlitwą,
bo miłość z prawem Bożym żywą jest bitwą.
Pius IX ogłosił go Patronem Kościoła w potrzebie,
bo Leon XIII poucza nas w niebie:
że ten, co strzegł wiernie Nazaretu chwały,
dziś broni Kościoła przez wiek wieków cały.
Kościół w trudnych czasach modli się o pomoc,
by nowa ewangelizacja niosła jasną mocę
w świat poraniony, co błądzi w ciemności,
czerpiąc z wstawiennictwa i świętej miłości.
Kościół wzywa Józefa jako obrońcę wiary,
by człowiek — choć sam bezradny i stary —
we współpracy z Bogiem, w pokornej czystości,
kroczył drogą sprawiedliwości i miłości.
Bóg powierzył młodość Zbawiciela straży świętej,
niechaj Kościół z wiernością i czystością wziętej
za wstawiennictwem Józefa postępuje śmiało
drogami świętości, by Boga uwielbiało ciało.
Już przed stu laty papież Leon XIII wzywał
świat katolicki, by modlitwę odczuwał,
błagając o opiekę Patriarchy z Nazaretu,
co strzegł skarbu Kościoła i całego świata skrytu.
Dziś znowu wołamy: „Oddal wszelkiego błędu zarazę,
przybądź z pomocą w walce z ciemności obrazem,
a jak ustrzegłeś Dziecię przed Heroda gniewem,
broń Kościoła od zasadzek z niebiańskim śpiewem!”.
Jest moim pragnieniem, by to przypomnienie
odnowiło tę modlitwę, dając nam ocalenie,
bo postać Józefa dla nowych tysiącleci
jaśnieje jak słońce, co nad nami świeci.
Niech on nas nauczy służyć Bożej ekonomii,
małżonkom i ojcom, w ufnym zjednoczeniu,
pracownikom rąk i duszom kontemplacji,
byśmy w Chrystusie znaleźli cel racji.
Mąż sprawiedliwy, co z Starego Przymierza
przeszedł w Nowe, w którym miłość nas obmierza,
niechaj nam wskazuje drogi Nowego Przymierza,
tam gdzie pełnia czasu wiernie się powierza.
Niech św. Józef wyprasza kościołowi w darze
błogosławieństwo Trójcy, co w niebie namarzy!